Szybowcowa Czarna Góra po raz siódmy

Dobrze, że jest na polskim Podtatrzu Czarna Góra (Litwinka) nazwana tak prawdopodobnie od potężnego urwiska od strony podhalańskiej Białki Tatrzańskiej, dziś w dużej mierze porosłego stromym lasem – do czasu kolejnego obrywu. Z krawędzi obecnego korzystał przed rokiem Ł. Czepiela do iście dubajskiego zeskoku w dół nad dolinę. A częściej, przynajmniej raz do roku, dokonują tu skoku w powietrze wystrzeliwane z lin gumowych te bardziej historyczne szybowce. Na chwałę tu właśnie rozegranych pierwszych zawodów szybowcowych w Polsce w 1923 r.
I dobrze, że w Aeroklubie Tatrzańskim o tym pamiętają.
Samo miejsce to niesamowicie dogodny punkt widokowy – na południe bliskie już Tatry, na zachód Babia Góra, długi wał Gorców na północ ; na wschód bieleją skały Pienin. Nie ma w Polsce lądowiska z porównywalnym otoczeniem. Raj dla fotografujących, podczas pokazów urozmaicony przerozmaitymi statkami powietrznymi. Także silnikowymi – więcej o tym na zdjęciach.
Siódmy Zlot Szybowców Zabytkowych Litwinka 2026 odbył się w dniach 12 i 13 września. Z silną reprezentacją pilotów z SLE - Andrzejem, Antkiem, Januszem , Jurkiem, Piotrem i Szymonem. Okazji do występu w tym składzie już najprawdopodobniej w tym roku nie będzie.

ZbS